Pandemic: Lekarstwo

Mam wielki sentyment do gier z serii Pandemic, ponieważ było to jedno z moich pierwszych zetknięć z gatunkiem gier kooperacyjnych. Dzięki temu, że jest to naprawdę dobra gra, to cały czas do niej wracam - czasem w różnych odsłonach i dodatkach do podstawowej wersji, a czasami w spinoffach (czyli całkowicie niezależnych grach, dzielących jednak ze swoim dużym bratem tematykę lub mechanikę), takich jak testowane właśnie przeze mnie ostatnio Pandemic: Lekarstwo. Tym razem tematyka pozostała niezmieniona, przełożono natomiast mechanikę do gry kościanej.

Rozgrywka

Pandemic: Lekarstwo

Sama rozgrywka zachowała podstawowe mechaniki Pandemica, jednak zostały one dość dobrze przełożone na rzuty kośćmi. Tura gracza wygląda bardzo podobnie - wykonujemy swoje akcje, zarażamy nowe miejsca nowymi chorobami, rozpatrujemy wybuchy epidemii oraz próbujemy wynaleźć szczepionki na choroby. Mniejsza ilość dostępnych regionów na “mapie” nie tylko przyspiesza rozgrywkę, ale także sprawia, że gra jest nieco łatwiejsza, szczególnie w przypadku mniejszej ilości graczy - na sześciu lokacjach dużo łatwiej jest chociażby spotkać się i przekazać próbki między graczami. Nie musimy także wracać przez pół świata do centrum badawczego, żeby wynaleźć szczepionkę, bo jest to po prostu dodatkowy rzut kośćmi próbek, gdzie musimy zaledwie wyrzucić 13 lub więcej oczek.

Pewnym ułatwieniem (ale także utrudnieniem, jeśli się o tym przypadkiem zapomni, lub wyrzuci zbyt wiele symboli biohazardu jednocześnie) jest także możliwość opanowywania epidemii poprzez odpowiednie zarządzanie kośćmi. Wyleczone kostki z regionu trafiają najpierw do Centrum Badawczego na środku planszy, skąd możemy pobrać je jako próbki lub zużyć kolejną akcję leczenia i przenieść je do woreczka. Także wyrzucone przy zarażaniu symbole plusa trafiają w osobne miejsce, czyli do CDC, a po ich użyciu wracają do worka. To wszystko pomaga ograniczyć skalę epidemii, ponieważ przy jej rozpatrywaniu do odpowiedniej ilość kości z woreczka dodajemy wszystkie kości aktualnie znajdujące się w Centrum Badawczym.

Zmianie uległ także system zdarzeń - gracze nie mają już własnych kart zdarzeń na ręku, natomiast zawsze dostępne są trzy z nich. Trzeba jednak za nie zapłacić wspomnianymi wyżej koścmi znajdującymi się w CDC, a umieszczenie ich tam nie jest takie proste - oprócz wyrzucenia symbolu plusa przy okazji rzutu epidemii lub zarażania chorobami możemy też skorzystać z umiejętności bohaterów lub niektórych zdarzeń. Zazwyczaj kostek w CDC jest mało, więc wykorzystywanie efektów tych kart jest dosyć rzadkie, nawet przy większej ilości graczy.

Lekarstwo jest bardziej losowe i przez to daje sporą szansę na utrudnienie sobie rozgrywki. Nie chodzi mi tutaj tylko o rzuty kośćmi w fazie zarażania i epidemii. Ryzykowne mogą być całe tury gracza, ponieważ akcje, które możemy wykonać są ograniczone wyrzuconymi przez nas wynikami na kostkach. Jeśli nic nam nie podpasuje, możemy te kości przerzucać do woli, jednak każdorazowo trzeba liczyć się z tym, że trafimy na symbol biohazardu i podbijemy znacznik na torze poziomu zachorowań, co wiąże się także z ryzykiem dodatkowego wybuchu epidemii. No, ale czasem kompletnie nie mamy co zrobić i zaryzykować trzeba… To naprawdę fajne rozwiązanie. Nie można jednak z tym przesadzać, bo nadmierne korzystanie z możliwości przerzucenia kości to także, jak się okazało w jednej z naszych rozgrywek, najprostszy sposób na szybką przegraną.

Houston, mamy problem

Pandemic: Lekarstwo

W tym momencie warto wspomnieć o tym, jak na stopień trudności wpływają wybrane przez graczy postacie. Zachowano tutaj system z oryginalnego Pandemica, więc każda z nich dysponuje swoim własnym zestawem kostek oraz unikalnych umiejętności. Niektóre z nich działają stale (np. bonus +2 do wynajdywania szczepionek), inne trzeba wyrzucić jako akcje na kostkach - chociażby symbol helikoptera, który pozwoli w dowolnym momencie przesunąć pionek innego gracza do dowolnego regionu.

Niestety, umiejętności te nie są dobrze zbalansowane i nasze szanse na wygraną w ogromnym stopniu zależą od tego, jakich bohaterów dostaniemy. Jeśli trafi nam się Ratownik (1 kostka więcej oraz ignoruje pierwszy wyrzucony symbol biohazardu) albo Sanitariusz (kości z podwójnym i potrójnym leczeniem), to świetnie, natomiast w przypadku wylosowania Badacza (łatwiejsze przekazywanie próbek innym graczom, brak akcji lotu samolotem na kościach) albo Szef “Planu B” (przenoszenie kości do CDC, ale tylko jako jedna z akcji na kostkach), to już stopień trudności danej rozgrywki wzrasta wielokrotnie.

Problem ten w pewnym stopniu rozwiązuje wydany około 2 lata temu dodatek Experimental Meds, w którym dostajemy między innymi kolejnych 8 bohaterów razem z nowymi kośćmi, piąty zestaw kości chorób i kilka innych opcjonalnych modułów. Jest tylko jedno drobne ale - nie został on wydany w Polsce i prawdopodobnie nie zostanie. Co prawda Lacerta wydała przetłumaczone wszystkie dodatki do Pandemica, natomiast trzeba pamiętać, że Lekarstwo to mimo wszystko tylko spinoff, który sam w sobie ma dużo mniejszą popularność (a co za tym idzie, także mniejszą sprzedaż), co przekłada się też na popularność i opłacalność (a raczej jej brak) dodatku, bo ludzie jednak kupują dużo mniej dodatków niż podstawowych wersji gier.

Jeśli jednak komuś spodobało się Lekarstwo, to uważam, że powinien się po prostu zaopatrzeć w anglojęzyczną wersję Experimental Meds, jako że Pandemiki zawsze były dość proste językowo i wersja kościana nie jest tu wyjątkiem - poza krótką instrukcją oraz kilkoma zdaniami na kartach postaci czy zdarzeń nie ma tu zbyt wiele tekstu.

Kostki wszędzie

Lekarstwo jest z założenia mniejszą i szybszą wersją zwykłego Pandemica - zamiast całej mapy świata mamy tutaj jedynie sześć plansz kontynentów, których bronimy przed chorobami w postaci kostek w czterech kolorach. Do dyspozycji mamy znajomy zestaw postaci, karty zdarzeń, rozprzestrzeniające się choroby oraz epidemie… Czegoś tu jednak mimo wszystko brakuje, bo przy konwersji kart i znaczników chorób na kości zapodział się gdzieś klimat Pandemika, przez co ratowanie świata nie jest aż tak satysfakcjonujące.

Nie jest to wina losowości, bo w oryginale też wszystko zależało w dużym stopniu od wyciągniętych ze stosu kart miast. Nie jest to także na pewno wina wykonania gry, które jest wprost doskonałe - symbole na wszystkich kościach są wycięte, nie namalowane, planszetki są na grubym kartonie lub wręcz plastiku i tylko najzwyczajniejsze w świecie pionki reprezentujące postacie graczy wyróżniają się tu negatywnie w porównaniu do reszty elementów - ale podstawowy Pandemic także miał tego typu pionki, więc to akurat nie o to chodzi.

Po prostu brakuje tu klimatu.

Nie wpływa to wcale na jakość gry samej w sobie - mimo drobnych problemów z umiejętnościami bohaterów gra się przyjemnie. Gdybym musiał wybierać, to chyba jednak pozostałbym przy oryginale. Nie żałuję zakupu Lekarstwa - czasami na rozgrywkę w “dużego” Pandemica, tym bardziej z dodatkami, po prostu nie ma zbytnio czasu, a tutaj wszystko jest dużo szybsze, co też ma swoją wartość. To naprawdę dobra gra, szkoda tylko, że nie jest też tak samo dobrym Pandemikiem.

Ocena ogólna 7

Kościana odmiana Pandemica. Mniejsza i szybsza, nadal zapewniająca sporo emocji, ale jednak czegoś tu brakuje.

Plusy

  • Szybkość rozgrywki i rozkładania gry dużo większa niż w standardowej wersji
  • Ciekawe mechaniki przerzucania i zarządzania kośćmi
  • Ładne wykonanie

Minusy

  • Nierówna trudność gry, bardzo zależąca od postaci graczy oraz nieco za bardzo od rzutów kośćmi
  • Kostki ukradły klimat gry