Sagrada

Aktualizując swoją listę życzeń w serwisie Rebela z okazji tegorocznej akcji Tajemniczego Mikołaja starałem się wybrać do niej gry lżejsze - takie, w które mógłbym bez problemu zagrać z ludźmi którzy raczej nie będą zainteresowani spędzeniem kilku godzin na rozkładaniu Battlestara i nie przerażą się ilością kafli w Goa. Podczas przeglądania gier wpadło mi w oko kolorowe pudełko (oraz wysokie oceny i bardzo wysokie miejsca w rankingach na Board Game Geeku), a że gier kościanych nie mam zbyt wiele, to stwierdziłem, że czemu by nie spróbować.

Jak się później okazało, mój Tajemniczy Mikołaj wybrał dla mnie właśnie Sagradę. Czy był to dobry wybór?

Witraże kostkami malowane

Sagrada

Otwierając pudełko, znajdziemy w nim sporo kolorowych, przezroczystych kostek, trochę kart, tor rund (z torem punktacji na drugiej stronie) oraz plansze gracza, które są wykonane z bardzo grubej tektury i naprawdę konkretne. Wszystko umieszczone w całkiem ładnej wyprasce, gdzie każdy element ma swoje miejce. Te wszystkie elementy składają się na naprawdę ładnie wyglądającą grę. Tematyka gry sporo tutaj daje, chociaż nie jest bezwzględnie potrzebna w przypadku tego typu abstrakcyjnych gier - bez planszy witraży i masy kolorowych kostek, ta gra byłaby zdecydowanie mniej fajna.

W Sagradzie wcielamy się bowiem w artystów projektujących witraże do barcelońskiej Bazyliki Sagrada Familia. Witraże te układamy na planszach gracza zgodnie z wylosowanym przez nas wzorem w postaci karty wkładanej w środek planszy. Trzeba oczywiście trzymać się zasad układania, które są bardzo proste - obok siebie nie mogą znaleźć się kostki o tych samych wartościach oczek albo o tych samych kolorach. Do tego mamy trzy losowe karty narzędzi, efekty których można wykorzystać wydając odpowiednią ilość żetonów uznania. Na koniec gry, czyli po 10 rundach, podliczamy punktację - dodatnie punkty dostajemy za zrealizowane cele i żetony uznania, ujemne za puste lub niewłaściwe pola na naszej planszy.

I to właściwie koniec tego, co gracz musi wiedzieć - pozostają jedynie drobne technikalia, typu iloma koścmi trzeba rzucić w każdej rundzie i kolejność wykonywania akcji przez graczy. Dzięki temu rozgrywkę w Sagradę możemy spokojnie zamknąć razem z tłumaczeniem wszystkich zasad w 20-30 minut, zależnie od ilości osób i tego, jak bardzo się zastanawiamy nad ruchami - chociaż tutaj na szczęście nasze wybory są dość ograniczone, tak więc nie dochodzi do kompletnego paraliżu decyzyjnego, jaki można czasem napotkać w niektórych grach. Trochę jednak wypada się pozastanawiać, żeby dobrze wykorzystać zarówno dostępne karty narzędzi jak i celów.

Osobiście bardzo lubię tego typu gry, które nie są obarczone wielką instrukcją (tutaj to zaledwie dwie kartki A4) i setkami zasad, a pozwalają za to graczom na uruchomienie własnych szarych komórek i znalezienie indywidulanego sposobu na wygraną. Ponieważ w każdej rundzie rzucamy nowymi losowymi kostkami z worka, nie ma opcji, że mamy już przygotowaną strategię i tylko bezmyślnie wypełniamy nasz witraż. Co rundę trzeba dostosować strategię do aktualnej sytuacji - a to ktoś nam podbierze kostkę (to jedyna forma negatywnej interakcji w tej grze, ale to naprawdę wystarcza), a to nie będzie w ogóle jakiegoś koloru, ale może któraś z kart narzędzi pozwoli mimo wszystko którąś z kostek gdzieś ułożyć?

To jest witraż na miarę naszych możliwości

Sagrada

Niestety rozgrywka w Sagradę nie jest pozbawiona pewnych minusów.

Pewnym problemem jest mimo wszystko losowość, chociaż gry kościane starają się zazwyczaj dawać graczom odpowiednie narzędzia do jej unikania. Tutaj owszem, narzędzia takie są w postaci kart, ale ponieważ losujemy tylko trzy z nich, to może się zdarzyć tak, że będziemy mieli te nieco mniej użyteczne.

Szczególnie jest to zauważalne przy grze w dwie osoby - mimo małej ilości graczy, nadal wybieramy kości z całego ich zestawu, przez co istnieje niestety spora szansa, że po prostu nie będzie w nich żadnej kostki potrzebnego nam koloru. To prowadzi do sytuacji, kiedy jeden z graczy nie będzie po prostu miał żadnych możliwych akcji do wykonania w jednej lub kilka rund.

Ten problem będzie rozwiązany w dodatku dla 5-6 osób poprzez prywatne zasoby kostek. Będziemy mieli po dwie kostki każdego koloru dostępne tylko dla nas, ale za to zmiejszy się ich ilość w worku. Niestety na razie wersja polska tego dodatku jeszcze nie została wydana, a angielska jest u nas dość trudno dostępna, więc jak na razie trzeba czekać, co zaliczam jako minus.

Kościół Wiecznej Budowy

Sagrada

Skoro już wspomniałem nieco o dodatku, warto nieco rozwinąć ten temat, bo dodatki do Sagrady zapowiadają się naprawdę interesująco. Jeden z nich jest już wydany w wersji angielskiej, a planowane są jeszcze trzy. Każdy z nich ma się składać z kilku modułów, które można dołączyć do naszej rozgrywki, ale jest to kompletnie opcjonalne, więc te, które nam nie podpasują możemy spokojnie pominąć.

Wydawnictwo FoxGames zapowiedziało na I kwartał 2019 roku wydanie Jeszcze Więcej Szkła, czyli przetłumaczonego rozszerzenia dla 5-6 graczy, gdzie oprócz dwóch dodatkowych ramek witrażów i nowych kości, znajdziemy też do złożenia tekturową podstawkę do rzucania kości, nowe karty wzorów, celów i narzędzi, a nawet kompletnie nową mechanikę, czyli plansze prywatnych zasobów szkła dla wszystkich sześciu osób, które zmieniają nieco rozgrywkę (a także ilość kostek wrzucanych do worka). Jak na dodatek, którego głównym zadaniem jest zwiększenie ilości graczy, to całkiem nieźle.

Oprócz tego na 2019 planowane są także inne dodatki (tutaj FoxGames co prawda oficjalnie jeszcze do niczego się nie przyznaje, ale ich komentarze na Facebooku bardzo to sugerują) - pierwszy z nich, Pasja będzie także składała się z kilku modułów do wybrania - będą to rzadkie kości (przezroczyste, pasujące do każdego koloru na witrażu), nowe karty celów (cele publiczne dające punkty za symetrię oraz prywatne punktujące rzadkie kości) oraz karty inspiracji, czyli unikalne umiejętności dla każdego gracza - może to być na przykład możliwość odzyskania raz na grę żetonów uznania, albo możliwość przerzucenia wybranej z puli kości. Jak można zauważyć, to kolejne narzędzia które służą głównie ogarnianiu losowości na różne sposoby.

To może jednak rózgę?

Czas więc odpowiedzieć na pytanie zadane na samym początku - czy Tajemniczy Mikołaj dobrze się w tym roku spisał, czy też zasłużył na jakieś dodatkowe pułapki w kominie?

Ogólnie rzecz biorąc, mimo wspomnianych wcześniej problemów, jestem z Sagrady całkiem zadowolony i wydaje mi się, że jeszcze sporo razy ta gra na nasz stół powróci. Czekam jednak z niecierpliwością na wspomniane wyżej, myślę, że sporo zmienią na lepsze. Mimo wszystko moja kolekcja zyskała całkiem fajną grę gatewayową, zagranie w którą można z czystym sumieniem zaproponować także ludziom, którzy raczej niewiele mają z planszówkami do czynienia, tak więc Tajemniczy Mikołaj może w tym roku spać spokojnie.

Ocena ogólna 7

Dobra kościana gra gatewayowa, przy której jednak trzeba nieco pomyśleć.

Plusy

  • Dobre, klimatyczne wykonanie
  • Lekka gra która nie powinna nikogo przestraszyć
  • Prosta mechanika dająca jednak dużo możliwości

Minusy

  • Losowość (szczególnie na dwóch graczy) jest czasami średnio możliwa do ogarnięcia (przynajmniej bez dodatków)